sobota, 25 września 2010

Kopertówki dwie...

jedna wykonana przeze mnie na ślub znajomych, a druga przez moją niespełna ośmioletnią córcię na imieniny taty (oczywiście po wcześniejszym złożeniu przez mamę i wykorzystaniu jej przydasi).
I muszę przyznać, że wyszło jej całkiem fajnie. Zaczynam po mału się obawiać, że rośnie mi konkurencja :)


Kopertówkę zrobiłam z ILSowej Maryśki.





A tak wyglada dzieło mojej córci.
Mimo, iż karteczka wyszła bardzo fajniutka, to Ola była nie do końca zadowolona, bo w trakcie pracy urwał się jej jeden płatek z kwiatuszka. Ale poradziła sobie medalowo, bo zasłoniła mankament, porzez przesunięcie jednego kwiatka (stąd asymetryczny przód, który był powodem niezadowolenia).







2 komentarze:

  1. Obie cudne. Córcia talent po Mamusi odziedziczyła;))) Pozdrawiam cieplutko.

    OdpowiedzUsuń